Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

 Jeśli chcesz skomentować sytuację Knurowskiego kliknij tutaj aby dodać wpis do Księgi Gości.

  Artykuły i nowości
"Sprawa dla reportera"
Historia Knurowskiego
EKSMISJA ?!
Listy otwarte do rządu i prezydenta RP
Petycje do władz
Posłowie RP w sprawie Knurowskiego
Sprawa Knurowskiego w Strasburgu
List do rzecznika praw obywatelskich
  Prasa o Knurowskim
Zniszczyły mnie powodzie
Wykończyć rolnika
Chcemy być razem
Placówka
Pot, krew i łzy
Barykada w Porębie
Dzieci nie odda
Wszyscy przeminą ale Knurowski zostanie...
Doczekać takiej chwili
Krótka historia chłopa Knurowskiego
O co walczy chłop Knurowski?
Chłop przed trybunałem
Walczy o dzieci, ziemię i godność
Ma oddać dzieci za dług
Nie oddam dzieci za długi
  Zdjęcia i opisy
Komornik
Korespondencja z Akademią Rolniczą
Powódź
Szopka betlejemska
Protest
Przyjazd policji po dzieci
Komisja rządowa
Zaniedbana rzeka
Regulacja rzeki od góry

 

HISTORIA KNUROWSKIEGO

 

Włodzimierz Knurowski-jego życiowymi perypetiami
można by obdzielić co najmniej tuzin takich jak on.
Już teraz jego chłopski upór w walce o ziemię przyrównuje się do legendarnej, choć historycznej zarazem postaci chłopa Drzymały, który nie dał się wysiedlić z własnej ziemi Prusakom. Knurowski też z podobnym uporem walczy o swoje.

 Obecnie (2007) po 10 latach zmagań z biurokracją,
jego nazwisko jest powszechnie znane. Pisały o nim
regionalne i ogólnopolskie gazety. Był bohaterem wielu reportaży radiowych i telewizyjnych, ujęła się za nim m.in.: Elżbieta Jaworowicz w słynnym programie
”Sprawa dla reportera”.

 Knurowski organizował wielokrotnie akcje protestacyjne. Przed siedzibą rządu w Warszawie przywiązał się
 w proteście łańcuchami, odbył demonstracyjną podróż ciągnikiem, podarowanym przez ”Solidarność”
z Ursusa- do stolicy, zabierając ze sobą szóstkę dzieci, które samotnie wychowuje.. Wiózł, w akcie desperacji, capa, dla urzędników w rządzie Buzka, żeby wyśmiać ich indolencję. Usiłował przyspawać się do torów tramwajowych w centrum Warszawy, ale tę akcję udaremniła policja.

 

 O co chodzi w „sprawie Knurowskiego”?
 

 W tym roku , 29 maja, mija 10 rocznica najbardziej głośnego protestu Knurowskiego: przywiązania się na znak protestu łańcuchami przed siedzibą rządu.

 O co chodzi w sprawie Knurowskiego? Najlepiej jemu samemu oddać głos w tej sprawie:

 Od lat 70-tych byłem działaczem społecznym i z tego powodu wielokrotnie narażałem się, jako człowiek niepokorny, lokalnej władzy. W 1993 roku złożyłem pismo protestacyjne, w którym mieszkańcy Iwkowej sprzeciwiali się decyzji wójta, by niewielka grupka dzieci z zamożnych rodzin objęta była dotacją w przedszkolu. Uważałem wtedy, że te pieniądze powinny być raczej przeznaczone na cele ogólnospołeczne, takie jak budowa remizy, dróg, rozbudowa szkoły.

 Krytykowałem na zebraniach wiejskich sprzedaż za bezcen majątku społecznego (samochodu jelcz wycenionego na 30 mln. ówczesnych złotych, sprzedanego za 3 mln. Zł, a należącego do Zakładu Remontowo Budowlanego przy  naczelniku gminy.

Protestowałem przeciwko karaniu mandatami rolników za brak świateł przy ich ciągnikach, choć nie reagowano na poważniejsze uchybienia.
 

 Knurowski dzierżawi ziemię.
Początek poważnych problemów

 

 Włodzimierz Knurowski, jako chłop z dziada- pradziada, znający się na uprawie ziemi, postanawia wydzierżawić od Akademii Rolniczej 60 hektarów gruntu, położonego w Porębie Spytkowskiej a 40 umową przedwstępną kupuje. Zakup tej ziemi nie dochodzi do skutku ponieważ w dniu 16.10.2006 zostaje pobity i zabrany do szpitala. Wtedy dowiaduje się, że akademia sprzedała ziemię komu innemu. Przenosi się, a właściwie ucieka od żony-alkoholiczki z szóstką dzieci z rodzinnej Iwkowej i osiedla w pomieszczeniach po byłym PGR, blisko dzierżawionych gruntów. Tu snuje plany rozbudowy gospodarki. Posiada konie, w tym także do jazdy wierzchem, krowy, świnie. Snuje plany rozwoju gospodarstwa. W niektórych pracach polowych i przy obrządku pomagają mu dzieci.

 Ale ta sielanka zostaje brutalnie przerwana. Kiedy podpisywał umowę dzierżawy, nie wiedział, że ziemie te leżące w dolinie Uszwicy, położone są w terenie zalewowym. Przychodzą kolejne powodzie, w tym pierwsza w 1997 roku, najsilniejsza, tzw. powódź stulecia. Knurowski po raz pierwszy, ale niestety, nie po raz ostatni, ponosi dotkliwe straty.

 

 Już się z nich nie wygrzebie.
 Mimo licznych starań i starć z biurokracją, otrzymuje jakieś liche zapomogi i odszkodowania, które jednak żadną miarą nie są w stanie naprawić rzeczywistych szkód.

 

 Ponieważ interwencje na miejscu nie dają żadnych rezultatów, Knurowski zwraca się do mediów, które nagłaśniają jego sprawę. Wkrótce jego problemy stają się znane w całej Polsce.

 Ale biurokracja wie swoje. Kolejne artykuły i audycje radiowe i telewizyjne przynoszą tylko krótkotrwałe zainteresowanie jego problemami ze strony urzędów. Przysyłane są komisje, opracowywane raporty, ale na tym kończy się realne zainteresowanie jego  sprawami.

 

 Głos ma Knurowski

 

 Oto, jak Knurowski rejestrował następujące po sobie klęski, które doprowadziły go w rezultacie do bankructwa:

 -Wydzierżawione pola były co roku niszczone  przez klęski żywiołowe. I tak w 1995 roku straciłem 21 ha jęczmienia, co przyniosło pierwsze straty ok., 30 tys. zł. Ponownie obsiane grunty na jesień i wiosnę nie przyniosło zysku, gdyż długotrwałe deszcze nie pozwoliły na zebranie plonu. Kolejne zatem straty to 100 ty. zł.

 W 1997 pobrałem kredyt klęskowy pozwalający na dalsze zagospodarowanie, lecz powódź w dniu 7-9 lipca 1997  całkowicie zniszczyła plony na obszarze 40 ha. Co w moim odczuciu przyniosło straty  200 ton zboża na sumę ok. 100 tys. zł.

 Po powodzi pola zostały ponownie obsiane i przyniosły piękne plony, lecz kolejna powódź w dniach 2-22 kwietnia oraz 13 czerwca 1998 zniszczyły te plony całkowicie, tym razem na obszarze 30 ha,co przyniosło straty ok. 150 ton zboża  czyli 80 tys. zł.

 Zgłosiłem szkody do UM w Brzesku,gdzie otrzymałem zaświadczenie o szkodach.

 

 Powód? Nieuregulowana rzeka!

 

 Z powodu braku regulacji rzeki jak również nie uzyskania zgody na czyszczenie koryta rzeki następowały kolejne powodzie i podtopienia. I tak w 1999 straciłem 37 ha, a w 2000 kolejna powódź i kolejne straty. Podobnie w 2001.

 Co gorsze, Akademia Rolnicza sprzedaje najlepsze ziemie i najlepiej przeze mnie uprawiane- innym rolnikom , choć to ja miałem prawo pierwokupu i chciałem je kupić.

 Gdy siałem zboże, rolnicy ci pobili mnie do nieprzytomności, tak, że zabrała mnie z pola karetka pogotowia. W szpitalu leżałem 9 dni.

Gdybym nadal posiadał i uprawiał te ziemie, uzyskane z nich plony pozwoliłyby mi godziwie żyć z własnej pracy i spłacić kredyt klęskowy.

 Bank BGŻ w Tarnowie udzielił mi kredytu na zagospodarowanie ziemi i uruchomienie gospodarstwa już w 1995 roku i ten kredyt spłaciłem wiosną 1996, pobierając nowy na zakup rzeczowych środków do produkcji rolnej.

 Ale obecnie, po wszystkich moich perypetiach losowych bank zlicytował mi część ojcowizny i chce mnie pozbawić reszty.

 

 Sprawy rodzinne

 

 Nim doszło do problemów z dzierżawioną ziemią, spłat kredytów i klęskami żywiołowymi, Knurowski musiał uporać się ze swoimi problemami rodzinnymi.

 -O tym, że żona jest alkoholiczką, dowiedziałem się już na początku trwania małżeństwa. Gdy groziłem rozwodem, ciągle obiecywała poprawę. W 1989 sama poprosiła mnie o pomoc, bo tak już była uzależniona od alkoholu. Wtedy poradziłem jej, żeby udała się do poradni przeciwalkoholowej.

Widząc nędzę i rozpacz dzieci gdy matka jest pijana, postanowiłem , że wezmę jednak rozwód i pozbawię ją praw do dzieci.

 Żona piła do nieprzytomności, sprzedając na wódkę co tylko się dało, nawet inwentarz.

 Dzieci przeżywały dramat, kiedy ja opuściłem dom i zamieszkałem tam gdzie dzierżawiłem grunty. Matka bezkarnie znęcała się nad nimi, bijąc, wyzywając, stosując różne metody zastraszania. Dzieci opowiadały mi, gdzie matka trzyma ukrytą wódkę. Dzieci wielokrotnie zostawały bez opieki, matka niejednokrotnie nie wiedziała gdzie są, dożywiali je obcy ludzie. Dzieci zaczęły uciekać do mnie chciały u mnie zamieszkać, ale ja im mówiłem, że trzeba jeszcze poczekać, bo dopiero rozkręcałem gospodarkę.

 Gdy jeździłem do rodzinnego domu, dzieci opowiadały mi, jak muszą sprzątać po matce, która na dodatek zjadała im to, co im przywoziłem. Kiedyś matka pobiła jedną z córek, że ta ledwie przeżyła, gdy dostała od matki metalowym prętem.

 W końcu, po policyjnych interwencjach( interweniowali niechętnie) obawiając się o życie dzieci zabrałem je wszystkie na ciągnik, zapakowaliśmy też 2 stare szafy, stoły i parę krzeseł i przyjechaliśmy wszyscy do Poręby. Dzieci poszły do szkoły, a dwóch najmłodszych synów do przedszkola.

 

 Chcą mu odebrać dzieci!

 

 W powszechnej opinii, zarówno sąsiadów, jak i nauczycieli, a także miejscowego księdza, dzieciom dobrze się działo przy ojcu. Były zadbane, uczyły się dobrze, nie zaniedbywały obowiązków. A mimo to sąd w Brzesku chciał najmłodsze z nich odebrać ojcu i przekazać do domu dziecka!

 -Prowadzący tę sprawę napisał, że dzieci są za ojcem, bo ja je przekupuję cukierkami! Dzieci były w rozpaczy, bo czuły, co się święci, że mogą zostać rozdzielone. Zrobiły się nerwowe, bardzo to wszystko przeżywały. Udałem się do mediów, pokazały się artykuły na ten temat. Ja zaś zorganizowałem przed sądem pikietę z hasłami: „w tym budynku rządzi mafia!”,”Chcemy być razem!”, „ Pozwólcie nam żyć w tym kraju!”.

 

 W końcu na trzeci dzień po pikiecie sprawa została zakończona, matka została pozbawiona ostatecznie praw rodzicielskich,
 a dzieci zostały przy mnie.

 

 Sąd odmówił mi alimentów. Usłyszałem, że jak będę miał biedę, to dzieci same ode mnie odejdą. Tymczasem stało się zupełnie inaczej. Im więcej było nieszczęść w gospodarstwie, tym bardziej dzieci przywiązywały się do mnie. Zrobiły się spokojniejsze, gdy dowiedziały się, że nie pójdą do domu dziecka.

 

 Sprawy toczą się dalej...

 

 W Sądzie Najwyższym jest teraz sprawa o unieważnienie kupna pola, należącego kiedyś do mnie. Bardzo ważna sprawa przeciw Skarbowi Państwa o odszkodowanie za powodzie została przeze mnie przegrana, ponieważ sąd uznał, że straty spowodowane podczas powodzi były z winy ”siły wyższej”. A ja uważam , że zawinili urzędnicy państwowi, którzy okradli skarb państwa, wykorzystując powódź.

 Nawet posądzono mnie, że ja wziąłem pieniądze za regulację rzeki. Ale wyszło na jaw, że to pewna firma z Woli Dębińskiej bez wykonania jakichkolwiek prac zagarnęła ok. 30 tys. Zł, a ja, który wyczyściłem bardzo długi odcinek rzeki usuwając przeszło 250 sztuk drzew nie otrzymałem ani złotówki.

 Po powodzi lipcowej z 1997 rolnik, który stracił 15 procent areału otrzymał w sumie 4 tony zboża na 1 ha. A ja, który straciłem 90 procent areału całkowicie zniszczonego niecałe 2,5 tony.

 

 W tym kraju człowiek nic nie jest wart.
To jak mam żyć?

 Z pisma do Prokuratora Generalnego,
 Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry

 

 Włodzimierz Knurowski pozbawiony został przez komornika, w skandalicznej atmosferze, hodowanej przez siebie trzody chlewnej i koni. Napisał w tej sprawie protest do Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

 -Zwracam się z prośbą o nadzór nad sprawami prowadzanymi przez Prokuraturę Rejonową w Brzesku i Nowej Hucie, ponieważ sprawy zostały przez obie umorzone.

 Prokurator nie wszczął do chwili obecnej śledztwa w sprawie kradzieży trzody chlewnej i jednej klaczy, która została zabrana w dniu 9 listopada 2005.Prokuratura w Brzesku nie przesłuchała ani mnie ani dzieci na tę okoliczność, choć posiadam dokumentację w tej sprawie.

 Prokurator mataczy i zajmuje się bzdurami zaciera ślady. Pisze, że wysokość burt na jelczu wynosi 140 cm, a zdjęcie pokazuje, że nie było więcej jak 80 cm., pisze, że było załadowane 19 sztuk prosiąt, a zdjęcie wykonane przed odjazdem pokazuje, że było ich 30 sztuk. To tylko dwa przykłady, ale bardzo znamienne...”

 

 Wniosek do Sądu Apelacyjnego w Krakowie

 

 Podstawą niniejszego wniosku jest przyjęcie za bardzo uprawdopodobniony fakt, że wszyscy sędziowie sądu okręgowego w Tarnowie budzą uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności orzekania w tej sprawie ( w sprawie małoletnich dzieci Knurowskiego)

 W szczególności bowiem, w sprawie stanowiącej podstawę merytoryczną postępowania orzekał sąd okręgowy w Tarnowie, który rozpoznając skargę na czynności komornika przy sądzie rejonowym w Brzesku, nie tylko czasowo w tempie ekspresowym rozpoznał zażalenie na postanowienie sądu rejonowego w Brzesku o umieszczenie małoletnich dzieci w placówce opiekuńczo-wychowawczej, tempo to umożliwiało nie tylko przeprowadzanie bezprawnej eksmisji wobec małoletnich, lecz przede wszystkim dawało prawną aprobatę dla działania komornika, policji i sądu rejonowego.

 Postanowienie o oddaleniu skargi nie uwzględniło faktu bezprawności nie tylko orzeczenia, lecz działania wymienionych wyżej organów- skoro aprobowało prowadzenie egzekucji bez tytułu wykonalności wobec małoletnich.

 Nadto w sądzie okręgowym w Tarnowie toczyły się inne postępowania z powództwa Wł. Knurowskiego względnie w tym okręgu, gdzie był oskarżany i to z negatywnym dla niego skutkiem.

 Nie może sądzić sąd w sprawie,w której sam jest stroną, a jego funkcjonariusze bezpośrednio zainteresowani pozytywnym, dla siebie i kolegów sędziów orzeczeniem w sprawie”.

 

 

Włodzimierz Knurowski
Iwkowa 139
23-861 Iwkowa

tel.(014) 684-42-58
Dzwonić najlepiej po godzinie 20.
 

Numer konta bankowego: właściciel konta - Włodzimierz Knurowski

Bank Spółdzielczy Rzemiosła w Krakowie

Oddział w Iwkowej

75 8589 0006 0090 0001 8265 000

 

  TELEFON KONTAKTOWY!
(14)684-42-58

FILMY



Do tej pory stronę odwiedziło: gości